Recenzja Tillio CRM
Dlaczego (nie) polecam używać tego systemu?
- Opinia zweryfikowana przez eksperta.
Pierwsza myśl, jaka przychodzi mi do głowy przy Tillio: kolejny polski CRM, który próbuje być wszystkim dla wszystkich. Szczerze, podszedłem do tego ze sceptycyzmem. Testowałem już kilka takich rozwiązań i większość z nich kończy w tym samym miejscu, czyli na dobrej obietnicy, która rozsypuje się po dwóch tygodniach pracy zespołu.
Tillio przetestowałem przez około sześć tygodni. Założyłem konto, zaimportowałem fragment swojej bazy kontaktów (zanonimizowanej), zbudowałem dwa pipeline’y pod różne procesy, dodałem testowych użytkowników z różnymi rolami, przeklikałem co się dało.
Ten tekst jest tym, co zobaczyłem, bez udawania, że to system idealny.
Jeśli rozważasz zakup, mam nadzieję, że pomoże Ci podjąć decyzję.
Spis treści
ToggleTillio CRM w skrócie, dla niecierpliwych
Tillio to polski system CRM rozwijany od kilku lat w Poznaniu przez spółkę Muscode. Producent reklamuje to jako platformę CRM/CXM, czyli „więcej niż CRM”, co w praktyce oznacza, że oprócz typowej obsługi sprzedaży masz wbudowany moduł projektów, system zadań, pocztę z synchronizacją, generator dokumentów i raportowanie. Cena startuje od 19 zł netto za użytkownika miesięcznie przy abonamencie rocznym, najpopularniejszy plan kosztuje 99 zł netto.
Po testach: tak, polecam, ALE nie wszystkim.
Tillio sprawdza się w małych i średnich firmach usługowych, projektowych, agencjach. Słabiej wypada przy specjalistycznych scenariuszach typu sklep internetowy z głębokimi integracjami albo mocno zautomatyzowane lejki marketingowe. Reszta tej recenzji to argumenty za każdą z tych tez.
Czym to właściwie jest Tillio CRM
Zacznę od podstaw, bo nazwa „CRM” rozciąga się dziś od prostych programów po monstrualne platformy klasy enterprise. CRM pochodzi od angielskiego customer relationship management, czyli zarządzania relacjami z klientami. Tillio mieści się gdzieś pośrodku.
Oznacza to, że Tillio jest narzędziem chmurowym, działa przez przeglądarkę, nic nie instalujesz lokalnie. Twój zespół sprzedaży i obsługi klienta loguje się przez stronę albo przez aplikację mobilną, i pracuje na wspólnej bazie danych. To w sumie żadna nowość, dziesiątki CRM-ów działa tak samo.
To, czym Tillio chce się wyróżnić, to zakres funkcji. Dostajesz w jednym miejscu bazę kontaktów z lejkiem sprzedaży, system zadań, projekty z budżetem, klienta pocztowego, generator ofert i raporty.
Producent dorzuca etykietę CXM (Customer Experience Management) i marketingowo brzmi to ładnie, ale nie traktowałbym tego jako wielką różnicę względem konkurencji. Liczy się to, co w środku. A w środku jest faktycznie więcej niż w czystym CRM-ie sprzedażowym typu Pipedrive.
Spółka Muscode siedzi w Poznaniu, ma na koncie kilka projektów programistycznych i działa od jakiegoś czasu. Dla mnie to istotne, bo nikt nie chce po roku przenosić bazy 5000 kontaktów dlatego, że dostawca akurat zwinął biznes. Ryzyko z firmą o stabilnej historii jest mniejsze niż ze startupem, który wypuścił MVP pół roku temu.
Cennik Tillio CRM – ile to kosztuje...
Otwieram cennik każdego CRM-a, jaki testuję, i sprawdzam, jak to wygląda w praktyce.
W Tillio masz cztery plany abonamentowe plus indywidualną wycenę dla największych. Wszystkie ceny netto, podane stawki obowiązują przy płatności rocznej (przy miesięcznej zapłacisz więcej).
Producent nazywa różnicę między rozliczeniem rocznym a miesięcznym „dwoma miesiącami gratis”, co po przeliczeniu wychodzi mniej więcej tak.
Plan ONE, 19 zł netto za użytkownika miesięcznie
Najtańszy plan, podstawowe narzędzia biznesowe Tillio. Dla freelancera albo dwuosobowego zespołu, który chce uporządkować dane firmy i prowadzić podstawowe szanse sprzedaży. Organizujesz tu swoją pracę, prowadzisz parę projektów jednocześnie, masz minimalną automatyzację działań.
Co warto wiedzieć: w tym planie najmocniej dadzą się we znaki ograniczenia parametrów systemu. Mniej miejsca na dysku, mniejsze skrzynki pocztowe, krótszy okres synchronizacji wstecz. Dla jednoosobówki w sam raz, ale jeśli masz już jakiś realny zespół, ONE szybko zaczyna uwierać.
Plan PLUS, 59 zł netto za użytkownika miesięcznie
Pierwszy plan, w którym Tillio zaczyna przypominać dojrzały CRM sprzedażowy. Tutaj odblokowują się szablony, podstawowe raporty sprzedażowe, automatyzacja zespołu, prowadzenie wielu projektów obok siebie i częściowa personalizacja wyglądu systemu.
Sprawdzi się dla zespołów 3 do 5 osób, które potrzebują kontroli nad procesem sprzedaży i obsługą klienta, ale jeszcze nie mają rozbudowanej struktury menedżerskiej. Dla większości startupów na tym etapie PLUS pokrywa potrzeby.
Plan GROW, 99 zł netto za użytkownika miesięcznie
Tu siedzi większość klientów Tillio i nie jest to przypadek.
Producent nazywa go bestsellerem, faktycznie odblokowuje pełen potencjał systemu w obszarze procesów sprzedażowych. Dostajesz wsparcie telefoniczne, pomoc przy wdrożeniu, projekty z budżetem i rozliczeniem, zaawansowane zarządzanie dostępem do danych, pełen dostęp do raportów oraz pełną automatyzację obsługi klienta.
Cena? Wyższa niż w niektórych prostszych systemach typu Raynet czy Pipedrive. Ale dostajesz w pakiecie też moduł projektów, którego u tamtych nie ma. Jeśli porównujesz koszt miesięczny CRM-a plus osobnej Asany czy Trello, Tillio często wychodzi taniej.
Plan PRO, 149 zł netto za użytkownika miesięcznie
Pakiet bez limitów narzędzi biznesowych z dedykowanym opiekunem klienta. Zawiera dedykowane raporty, modyfikacje i integracje, choć te trzy są w cenniku oznaczone gwiazdką. W praktyce oznacza to: dostajesz priorytet i dostęp do takich modyfikacji, ale za samą realizację i tak zapłacisz osobno, według indywidualnej wyceny.
Plan PRO ma sens dla firm o jasno zdefiniowanych procesach z zespołem od kilkunastu osób w górę, gdzie dodatkowe pięćdziesiąt złotych na użytkownika robi różnicę, jeśli w zamian masz człowieka, który Cię zna i odbiera telefon.
Plan Enterprise
Klasyczna kategoria „skontaktuj się z handlowcem”. Indywidualna wycena, dedykowane integracje, modyfikacje pod specyfikę firmy. Jeśli prowadzisz organizację, w której standardowy SaaS nie wystarcza, ten plan jest do negocjacji.
Sam tego nie testowałem, więc nie napiszę Ci, czy Muscode potrafi dowieźć skomplikowane wdrożenia, ale zespół zna swój produkt i odpowiada konkretnie.
Czego cennik Tillio CRM na pierwszy rzut oka nie pokazuje...
Ten kawałek mnie zwykle najbardziej irytuje przy polskich CRM-ach i Tillio nie jest tu wyjątkiem. Cennik na stronie wygląda prosto. Cztery plany, czytelne ceny, zielony przycisk „wypróbuj za darmo”.
Ale dopiero w tabeli porównawczej (trzeba przewinąć w dół albo przesunąć w bok na telefonie) widać, że niektóre funkcje dostępne we wszystkich planach mają tak naprawdę bardzo różne limity. Masz pocztę, ale w ONE z istotnymi ograniczeniami liczby skrzynek na użytkownika. Masz raporty, ale w niższych planach z mniejszym zakresem.
Drugi haczyk, na który zwracam uwagę: ceny prezentowane są dla rozliczenia rocznego. Jeśli nie masz pewności, czy zostaniesz z systemem na rok, najpierw skorzystaj z 14-dniowego okresu próbnego (bez karty płatniczej), a dopiero potem decyduj o wariancie rozliczenia. Z mojego doświadczenia: większość firm, która porzuciła CRM po dwóch miesiącach, podpisała umowę roczną dzień pierwszy, bo „przecież będziemy używać”.
Funkcje Tillio CRM, które naprawdę robią robotę
Większość rzeczy, które za chwilę opiszę, znajdziesz też w Livespace, Raynecie czy w międzynarodowych konkurentach. Pytanie nie brzmi, czy są, tylko jak są zrobione i czy pomagają w codziennej pracy handlowców.
Lejek sprzedażowy i lead management
Serce każdego programu CRM. W Tillio lejek sprzedażowy działa w widoku Kanban, szanse sprzedaży przesuwasz między etapami przeciąganiem. Etapy konfigurujesz pod swój proces, jeśli pracujesz w cyklu „lead, kwalifikacja, prezentacja, oferta, negocjacje, zamknięcie”, to każdy z tych kroków odwzorujesz w systemie.
Co mi się podobało po kilku dniach pracy: każda szansa ma wartość, prawdopodobieństwo zamknięcia i datę finalizacji transakcji. Standard, ale dobrze zrobiony. W połączeniu z raportami widzisz, gdzie zatyka się Twój proces, czyli na którym etapie tracisz najwięcej deali.
Lead management Tillio rozwiązało rozdzielając surowe zapytania od głównego pipeline’u. Nowe leady wpadają do osobnego modułu, gdzie kwalifikujesz je przed przekazaniem dalej. To podejście pasuje do firm, gdzie zapytań przychodzi dużo i nie wszystkie są realnymi szansami sprzedaży. Pozyskania leada systemem oczywiście nie zautomatyzujesz, ale przynajmniej go ogarniasz.
Generator ofert i dokumentów sprzedażowych
Tu Tillio wyrasta ponad standard. Wgrywasz własne szablony Worda, Excela albo PowerPointa, system uzupełnia je danymi klienta z karty kontaktu. Ofertę albo umowę generujesz w kilkadziesiąt sekund, bez kopiowania danych ręcznie. Plus dostajesz powiadomienie, gdy klient otworzy plik, i widzisz, na których stronach spędził najwięcej czasu.
To drugie, czyli śledzenie aktywności klienta na ofercie, w polskich systemach CRM jest dość rzadkie. W Tillio działa. Sprawdziłem to wysyłając testową ofertę z mojej testowej firmy do mojego prywatnego maila, otworzyłem PDF na komputerze, system po kilkunastu sekundach pokazał mi, ile czasu spędziłem na której stronie. Przydatne przy follow-upach. Dzwonisz wiedząc, że klient obejrzał Twoją ofertę trzy razy i zatrzymał się dłużej na slajdzie z cenami. Daje to handlowcowi przewagę.
Integracja poczty i komunikacja z klientem
Wbudowany klient pocztowy z synchronizacją skrzynki to jedna z tych funkcji, które po tygodniu używania wydają się oczywiste, a po przejściu z innego CRM-a człowiek zastanawia się, jak żył bez tego. Każdy mail przyporządkowuje się automatycznie do karty klienta, jednym kliknięciem zamieniasz wiadomość w zadanie, masz pełną historię komunikacji w jednym miejscu.
Dla firm, w których obsługa klienta opiera się głównie na mailu (a większość polskich firm B2B właśnie tak działa), to konkretne usprawnienie. Pracownik nie musi przeszukiwać skrzynek w poszukiwaniu „co ostatnio ustaliliśmy z klientem X”, bo wszystko widać na karcie kontaktu.
Buduje to pełną historię komunikacji, która zostaje w firmie, nawet gdy konkretny handlowiec odejdzie. Brzmi banalnie, dopóki nie odeszła Ci osoba odpowiedzialna za kluczowego klienta i zostałeś z trzema latami maili w prywatnej skrzynce.
Tillio obsługuje też wiele skrzynek firmowych równocześnie. Skrzynki kontakt@, oferty@, biuro@ połączysz w jednym widoku. Niby drobiazg.
Projekty, zadania i zarządzanie zespołem
Obszar, w którym Tillio wychodzi poza klasyczny CRM. Masz pełen moduł zadań z delegowaniem, terminami, statusami, podzadaniami, zależnościami między zadaniami. Plus moduł projektów z budżetem, kamieniami milowymi i rozliczeniem czasu. Dla agencji i firm usługowych to spora wartość, bo nie musisz dokładać osobnego Trello, Asany czy ClickUp.
Zarządzanie zespołem obejmuje strukturę działów, role, uprawnienia, ewidencję czasu pracy i kalendarz urlopów. Manager ma wgląd w dane całego zespołu, ale możesz mu też ograniczyć widoczność do konkretnych klientów. W zespołach sprzedaży, w których chcesz, żeby handlowiec A nie widział pipeline’u handlowca B, ten poziom granulacji uprawnień się sprawdza.
Sprawdziłem to dodając trzech testowych użytkowników z różnymi rolami. Działa. Właściciel widzi wszystko, manager zespołu widzi swój zespół, handlowiec widzi tylko swoich klientów. Bez kombinowania.
Aplikacja mobilna i wtyczka Tillio.Scout
Aplikacja mobilna Tillio jest w Google Play i App Store. Synchronizuje się w czasie rzeczywistym z wersją webową. Pozwala dodawać zadania, ruszać szansami sprzedaży po lejku, sprawdzać kalendarz, robić notatki po spotkaniach. Działa OK, ale powiem szczerze: nie jest to perełka.
Pipedrive ma znacznie lepiej dopracowaną aplikację mobilną. Jeśli masz handlowców terenowych, którzy żyją w aplikacji mobilnej, ta różnica może być odczuwalna. Do podstawowych operacji wystarcza, ale do zaawansowanego prospectingu „w drodze” lepiej usiąść do kompa.
Dużo bardziej spodobała mi się wtyczka Tillio.Scout do Chrome’a (ocena 5/5 w Chrome Web Store). Pozwala dodawać leady do CRM bezpośrednio z LinkedIna, Google’a, Facebooka albo Bizraportu. Dla osób, które prospektują na LinkedIn, ratunek. Klikasz na profilu, dane lądują na karcie kontaktu w Tillio, koniec ręcznego przepisywania.
Przetestowałem to na kilkunastu profilach handlowców na Linkedin i działa zaskakująco dobrze. Czasem gubi numer telefonu albo źle wyciąga firmę, ale to mniej niż 10% przypadków.
Raporty sprzedażowe i analityka
Tillio ma zestaw predefiniowanych raportów oraz konfigurowalne pulpity menedżerskie z odświeżaniem w czasie rzeczywistym. W planie GROW dostajesz pełny dostęp do wszystkich raportów, w niższych planach masz to ograniczone.
Generowanie raportów dla małych i średnich firm jest sensowne. Widzisz konwersję na poszczególnych etapach lejka, średni czas zamknięcia szansy, najbardziej rentowne źródła leadów, aktywność handlowców w czasie. Zaawansowane raporty z dowolnych danych są dostępne w wyższych planach (na zamówienie w PRO).
Czego nie ma? Rozbudowanej AI w stylu predictive lead scoringu, automatycznych rekomendacji następnego działania handlowca, generatywnej analizy danych. Jeśli oczekujesz Salesforce’a z Einstein AI, Tillio nie jest tym narzędziem. Jeśli chcesz raporty, które pokażą, gdzie sprzedaż utyka, to wszystko tu masz.
Moduł automatyzacji i marketing automation
W Tillio automatyzacja działa głównie wewnątrz systemu. Workflow przypisuje zadania, zmienia statusy szans, wysyła powiadomienia, uruchamia akcje na podstawie zdarzeń. Ustawisz na przykład, że nowy lead z formularza automatycznie ląduje u handlowca z najmniejszą liczbą szans w tygodniu. Albo że po dwóch dniach bez kontaktu manager dostaje powiadomienie, że klient czeka.
Trzeba to powiedzieć: Tillio nie jest klasyczną platformą do marketing automation w stylu HubSpota czy ActiveCampaign. Jeśli zależy Ci na masowej wysyłce maili z personalizacją, scoringu leadów na podstawie zachowań na stronie, automatyzacji marketingu przez kilkanaście kroków po sobie, to Tillio tego nie zastąpi.
Zrobisz tu prostą automatyzację marketingu i sprzedaży, ale do specjalistycznych zadań i tak będziesz potrzebować zewnętrznego narzędzia, plus sensownej integracji (o czym za moment).
Integracje, czyli z czym Tillio się dogaduje
Tu zwykle robi się ciekawie, bo to obszar, którego strony producentów opisują nieprzejrzyście. Tillio integruje się natywnie z pocztą e-mail przez IMAP/SMTP, kalendarzami zewnętrznymi przez ICAL, ma integrację z Zapierem (co teoretycznie otwiera drogę do tysięcy aplikacji), plus własne API dla programistów.
Co to znaczy w praktyce? Jeśli używasz Gmaila albo Outlooka, integracja działa po prostu. Z kalendarzem (Google Calendar, Outlook Calendar) synchronizacja jest dwukierunkowa, sprawdzałem. Z Zapierem łączysz Tillio z większością narzędzi, których używasz na co dzień, ale każda integracja to dodatkowy koszt subskrypcji Zapiera i odrobina dłubania.
Czego mi zabrakło: bezpośredniej integracji z polskimi narzędziami fakturowania (iFirma, Fakturownia, wFirma) oraz z popularnymi platformami e-commerce (PrestaShop, Shoper, WooCommerce). Niby da się to zrobić przez Zapier, niby przez API, ale to już nie jest „kliknij i działa”. Jeśli prowadzisz sklep online i chcesz mieć dane z transakcji od razu w CRM-ie, sprawdź konkretne scenariusze przed zakupem.
Telefonia VoIP to nowa funkcja, jeszcze nie do końca opisana w dokumentacji. Pisałem do supportu z pytaniem o szczegóły, dostałem odpowiedź w ciągu kilku godzin, ale informacje są jeszcze trochę chaotyczne. Sygnał, że ta integracja jest na wczesnym etapie i trzeba pytać konkretnie, co działa.
Dla jakich firm Tillio CRM ma sens
Najczęstsze pytanie, które dostaję mailem po opublikowaniu recenzji CRM-a, brzmi: „Szymon, dla jakich firm Tillio CRM ma sens?”. Odpowiedź zależy od kilku rzeczy, ale po sześciu tygodniach testów wiem, gdzie celowałbym go w pierwszej kolejności.
Komu Tillio realnie się przyda
Najlepiej sprawdzi się w firmach, które łączą sprzedaż z realizacją usługi albo projektu. Czyli wszędzie tam, gdzie po podpisaniu umowy zaczyna się prawdziwa praca, a nie kończy. Agencje marketingowe, software house’y, kancelarie prawne, biura konsultingowe, firmy szkoleniowe, mniejsi integratorzy IT, firmy projektowe. W tych branżach moduł projektów i zadań w połączeniu z CRM-em sprzedażowym daje wartość, której w klasycznym pipeline’u Pipedrive po prostu nie znajdziesz.
Dobry wybór będzie też dla małych i średnich firm B2B z procesem sprzedaży opartym na rozmowach telefonicznych, follow-upach mailowych i ofertowaniu. Klasyczny B2B-owy proces sprzedaży, gdzie kilka osób w zespole pracuje na bazie kilkuset aktywnych szans miesięcznie. Tu Tillio jest po prostu w porządku. Bez fajerwerków, ale z dobrymi raportami i przyzwoitym wsparciem.
Trzecia grupa to freelancerzy i mikrofirmy w planie ONE. Za 19 zł miesięcznie dostajesz narzędzie, które organizuje pracę jednoosobową, łączy w sobie CRM, zadania i podstawowe projekty. Za niewielkie pieniądze.
Komu polecam szukać dalej
Jeśli prowadzisz e-commerce z poważnym wolumenem zamówień i potrzebujesz głębokich integracji z platformą sklepową plus narzędziami do email marketingu, odpuść. Tillio nie zostało zaprojektowane pod ten scenariusz. Lepszy kierunek to rozwiązania natywnie zintegrowane z platformami sklepowymi, albo klasyczne marketing automation typu GetResponse czy MailerLite z modułem CRM.
Jeśli Twoja firma rośnie powyżej setki użytkowników CRM-a i wchodzi w obszar customer journey orchestration, Tillio też nie wystarczy. Salesforce, HubSpot Enterprise albo Microsoft Dynamics będą lepszym kierunkiem (przy odpowiednio większym budżecie i zespole wdrożeniowym).
Gdy specyfika firmy wymaga branżowego rozwiązania (medyczne, deweloperskie, finansowe z konkretnymi regulacjami compliance), zwykle bardziej opłaca się wziąć narzędzie wyspecjalizowane w tej niszy. Dla deweloperów mieszkaniowych jest na przykład voxDeveloper, dla niektórych branż finansowych dedykowane systemy compliance.
Szybkość wdrożenia i wsparcie
To jeden z mocniejszych punktów Tillio. Konto zakładasz w kilka minut, podstawową konfigurację robisz w godzinę. W zespole 5-15 osób wdrożenie z importem danych i podstawowym przeszkoleniem ludzi zamyka się w 2-4 tygodniach. Szybko, jak na CRM tej klasy.
W planie GROW i wyżej dostajesz pomoc przy wdrożeniu od zespołu Tillio, czyli nie musisz robić wszystkiego sam. W ONE i PLUS jesteś zdany na materiały szkoleniowe online, które są porządnie zrobione. Wsparcie klienta jest darmowe niezależnie od planu (rzadko spotykane), a w wyższych planach masz dedykowanego opiekuna i wsparcie telefoniczne.
Jakość wsparcia oceniam wysoko, na podstawie kilku moich pytań testowych w trakcie testów. Pisałem o niejasności w cenniku, o szczegółach automatyzacji, o limitach skrzynek. Odpowiedzi przychodziły w ciągu kilku godzin w dzień roboczy, były konkretne, merytoryczne, po polsku. Bez tłumaczenia z angielskiego. Przy CRM-ie to ma znaczenie.
Bezpieczeństwo danych i RODO
Bezpieczeństwo danych to obszar, gdzie chcę widzieć konkrety, a nie marketing. W Tillio dane przechowywane są w Google Cloud Platform z centrum danych w Warszawie. Serwery są w Polsce, co dla wielu firm rozwiązuje wątpliwości związane z transferem danych poza UE.
System obsługuje weryfikację dwuetapową, szyfruje dane w spoczynku i w tranzycie, robi automatyczne kopie zapasowe archiwizowane w wielu lokalizacjach na terenie UE. SSL standardowo. Tillio podpisuje umowy powierzenia danych w ramach standardowej umowy na udostępnienie systemu, co ma znaczenie, jeśli przetwarzasz dane swoich klientów.
Plus jest wbudowany moduł zarządzania zgodami RODO, klauzulami informacyjnymi i listami kontaktów do zapomnienia, co odciąża zespół z pilnowania zgodności. Dla typowej polskiej firmy MŚP poziom zabezpieczeń wystarczy. Dla firm z wymaganiami branżowymi (medyczna, finansowa) trzeba sprawdzić dodatkowe certyfikaty z handlowcem.
Tillio CRM na tle Livespace, Raynet i Pipedrive
Wybór systemu CRM na polskim rynku to dziś szeroki wachlarz opcji. Skoro czytasz tę recenzję, prawdopodobnie rozważasz kilka rozwiązań naraz. Przedstawię, jak ja widzę te porównania.
Z Livespace porównania są nieuniknione, bo to dwa polskie CRM-y dla podobnych segmentów. Livespace jest bardziej wyspecjalizowany w czystym crm sprzedażowym, ma świetne raportowanie procesowe, jest typowym wyborem dla firm, którym zależy na dyscyplinie handlowej i kontroli lejka. Pytanie „dla jakich firm Livespace?” sprowadza się do: dla zespołów B2B z naciskiem na proces sprzedaży i raporty. Tillio za to ma więcej narzędzi do realizacji (projekty, zadania, dokumenty), więc kiedy sprzedaż naturalnie przechodzi w wykonanie usługi, w Tillio dostajesz więcej w jednym miejscu.
Z Raynet rozmawiałem ostatnio z dwoma klientami, którzy z niego rezygnowali. Powód: chcieli więcej w jednym miejscu, a Raynet zostaje czystym CRM-em sprzedażowym. Pytanie „dla jakich firm Raynet?” zwykle prowadzi do: dla firm chcących prostoty bez nadmiernego rozbudowywania systemu. Jeśli potrzebujesz głębszego pakietu narzędzi, Tillio wyprzedza Rayneta funkcjonalnie, ale kosztuje więcej w wyższych planach.
Z Pipedrive Tillio przegrywa pod względem dopracowania pojedynczych funkcji sprzedażowych i aplikacji mobilnej. Pipedrive jest pod tym względem mistrzem klasy. Wygrywa za to zakresem (Pipedrive to czysty crm sprzedażowy, Tillio to coś więcej), polskim wsparciem, fakturami w PLN, serwerami w Polsce. Dla 90% polskich firm te różnice przeważają.
Z międzynarodowymi gigantami typu HubSpot czy Salesforce nie ma sensu porównywać 1:1, bo to inna liga cenowa i funkcjonalna. Dla typowej polskiej firmy MŚP Tillio dostarcza wystarczający zestaw funkcji za znacznie mniejsze pieniądze. Salesforce zaczyna mieć sens powyżej kilkuset użytkowników i przy budżecie wdrożeniowym, którego polska firma 30-osobowa zwykle nie ma.
Tillio CRM - opinie klientów
Nie chcę, żebyś polegał wyłącznie na mojej opinii. Zajrzałem do tego, co o Tillio piszą inni recenzenci i użytkownicy, żeby dać Ci pełniejszy obraz. Zastrzeżenie: nie zbierałem twardych statystyk, więc traktuj poniższe jako moje wrażenie z przeglądu kilkunastu źródeł, nie jako wynik badania.
Oceny w blogach recenzenckich i rankingach polskich portali biznesowych zwykle plasują Tillio w okolicach 4,7-4,9 na 5. Sporo recenzji, ale trzeba mieć z tyłu głowy, że dużo z nich powstaje po świeżym wdrożeniu, a nie po dwóch latach codziennego używania.
- Powtarzające się plusy: przejrzystość pipeline’u sprzedaży, szybkość wdrożenia, czytelne raporty efektywności zespołu, niski próg wejścia cenowego. Polskie portale branżowe wymieniają Tillio razem z Livespace, Raynet czy CRM Vision jako jedno z bardziej dopracowanych polskich rozwiązań.
- Powtarzające się minusy są dość zbieżne między recenzentami. Brakuje zaawansowanych funkcji AI, automatyzacja jest ograniczona w niższych planach, skalowalność dla bardzo złożonych struktur sprzedaży nie dorównuje międzynarodowym gigantom.
W mediach społecznościowych opinie o Tillio są raczej pozytywne, choć trzeba przyznać, że bazy użytkowników nie da się porównać z międzynarodowymi gigantami, więc próbka opinii jest mniejsza niż przy Pipedrive czy HubSpot.
Najczęściej chwalone są polskie wsparcie, przejrzystość interfejsu i stosunek ceny do funkcji. Krytyka dotyczy zwykle ograniczeń w niższych planach, brakujących integracji z konkretnymi narzędziami branżowymi i tempa rozwoju funkcji AI, które jest wolniejsze niż u zachodnich konkurentów.
Wady Tillio, o których warto wiedzieć przed zakupem
Każde oprogramowanie crm coś robi gorzej. Tillio nie jest wyjątkiem, więc napiszę o słabszych stronach, które wyłapałem przy testach.
Po pierwsze, ograniczenia w niższych planach są realne. Jeśli kupisz ONE myśląc, że obejdziesz się bez zaawansowanych funkcji, możesz po dwóch miesiącach zorientować się, że to, czego naprawdę potrzebujesz, jest dopiero w GROW. Dla zespołu 3+ osób polecam zaczynać od PLUS minimum, a najlepiej spróbować GROW przez 14 dni i zobaczyć, czy te dodatkowe funkcje się przydają.
Po drugie, ekosystem integracji jest skromniejszy niż u zachodnich konkurentów. Brakuje natywnych połączeń z polskimi systemami fakturowania, niektórymi platformami e-commerce, popularnymi narzędziami email marketingowymi. Część nadrabia Zapier, ale to dodatkowy koszt i odrobina komplikacji.
Funkcje AI są na dziś dość ograniczone. W cenniku widzę „Automatyczne podsumowanie rozmów AI” oraz pole „Cele sprzedażowe” z dopiskiem „Wkrótce”, co sugeruje, że AI dopiero się tu rozkręca. Jeśli zależy Ci na sztucznej inteligencji w sprzedaży tu i teraz, Tillio nie jest tym wyborem.
Aplikacja mobilna jest poprawna, ale nie świetna. Dla zespołów, w których handlowcy żyją w terenie, to może być odczuwalna różnica względem Pipedrive. Wersja webowa jest znacznie lepiej dopracowana niż mobilna.
Dokumentacja niektórych nowszych funkcji (telefonia VoIP, część automatyzacji) jest skąpa. Trzeba pytać supportu, żeby uzyskać pełen obraz, co dokładnie robi dana funkcja. Support odpowiada szybko, ale jeśli jesteś typem człowieka, który chce sobie wszystko sprawdzić w dokumentacji o 23:00 przed snem, czasem będziesz sfrustrowany.
I rzecz, której zwykle nie piszą w recenzjach: Tillio jest pod wieloma względami systemem dość „polskim”. Co jest plusem (wsparcie, zgodność z RODO, faktury w PLN), ale czasem też minusem. Niektóre rozwiązania interfejsowe są zrobione „po polsku”, trochę inaczej niż w zachodnich CRM-ach.
Jeśli Twój zespół pracuje z międzynarodowymi narzędziami i ma pewne nawyki z HubSpota czy Pipedrive, początkowy okres przyzwyczajania się do logiki Tillio może chwilę potrwać. Nic strasznego, ale warto to wiedzieć.
Czy polecam Tillio CRM? Moja opinia
Wracam do pytania z tytułu. Tak, polecam Tillio CRM, ale nie wszystkim.
Tillio jest dobrym, polskim systemem CRM dla małych i średnich firm B2B, szczególnie usługowych i projektowych. Polskie wsparcie, serwery w Polsce, jasne procesy. Producent rozwija system, dodaje nowe funkcje (telefonia VoIP, generowanie ofert, AI w drodze), robi to systematycznie.
To nie startup, który zniknie za rok.
Kupiłbym Tillio, gdybym prowadził agencję marketingową albo software house z zespołem 3 do 30 osób. Kupiłbym, gdybym chciał połączyć w jednym miejscu CRM, projekty i zadania bez doklejania osobnych Asany czy Trello. Kupiłbym, gdyby zależało mi na polskim wsparciu i pewności, że dane są w Polsce.
Nie kupiłbym Tillio, gdybym prowadził sklep internetowy wymagający głębokich integracji z platformą e-commerce. Nie kupiłbym, gdybym potrzebował pełnoprawnego marketing automation z setkami automatyzacji. Nie kupiłbym, gdybym oczekiwał, że AI zrobi za mój zespół połowę pracy. W tych scenariuszach inne narzędzia będą lepszym dopasowaniem.
Moja rada na koniec: jeśli wahasz się, skorzystaj z 14-dniowego okresu próbnego (bez karty), ale zrób to porządnie. Zaimportuj kilkadziesiąt swoich realnych kontaktów, zbuduj swój pipeline pod swój proces sprzedaży, dodaj 2-3 osoby z zespołu, przeklikaj typowe scenariusze, które robisz codziennie.
To jedyny sposób, żeby ocenić, czy Tillio pasuje do Twojej firmy. Bo każda firma jest inna, a to, co u mnie zadziałało rewelacyjnie, u Ciebie może wymagać dopracowania pod indywidualne potrzeby.
Jeśli po teście masz wątpliwości albo widzisz, że Twój scenariusz odbiega od standardu, napisz do mnie na szymon@znajdzcrm.pl. Chętnie skonfrontuję Twój przypadek z tym, co już wiem o Tillio, Livespace, Raynet i innych systemach CRM.
