loga systemów crm

Metodologia

Czyli jak testuję systemy CRM na potrzeby tej strony

Poniżej opisuję cały proces – od wyboru systemu do testów po moment, w którym recenzja trafia na stronę. Nie ma tu nic tajemniczego, ale jest kilka zasad, których pilnuję, żeby ten serwis miał sens.
szymon
Szymon
Autor projektu

Które systemy trafiają na warsztat

Nie recenzuję wszystkiego, co ma w nazwie „CRM”. Skupiam się na systemach, które realnie kupują polskie firmy: od narzędzi dla freelancerów i mikrofirm, przez rozwiązania dla zespołów handlowych liczących kilkanaście osób, po systemy, które sensownie skalują się powyżej pięćdziesięciu użytkowników. 

Część z nich to produkty polskie, część zagraniczne – ale te drugie opisuję tylko wtedy, gdy da się z nich korzystać w polskich realiach, czyli mają polską wersję językową albo przynajmniej dobrze współpracują z naszymi narzędziami.

Kolejność testów wynika z dwóch rzeczy: pytań od czytelników i tego, co widzę na rynku. 

Jeśli dostaję trzeci mail z pytaniem o ten sam system, to znak, że pora się nim zająć.

Konto, dane i pierwsze tygodnie

Każdy test zaczynam od założenia zwykłego konta. Tam, gdzie się da, korzystam z darmowego triala na standardowych warunkach. Nie proszę producentów o konta demonstracyjne z odblokowanymi funkcjami, bo takie konto pokazuje system od najlepszej strony, a mnie interesuje ta zwykła.

Do systemu wgrywam testową bazę – zanonimizowane fragmenty kontaktów z mojej własnej pracy, zwykle kilkaset rekordów. To wystarczy, żeby zobaczyć, jak działa import (i co się psuje przy polskich znakach albo nietypowych formatach numerów telefonu), jak system radzi sobie z duplikatami i czy wyszukiwarka nadaje się do codziennego użytku.

Z systemem spędzam minimum kilka tygodni. Nie dlatego, że tyle trzeba, żeby przeklikać funkcje – to da się zrobić w dwa dni. Chodzi o to, że dopiero po pewnym czasie wychodzą rzeczy, których nie widać na pierwszy rzut oka: powiadomienia, które zaczynają irytować, raport, który liczy coś inaczej niż myślałeś, synchronizacja, która co jakiś czas gubi dane.

Co konkretnie sprawdzam

  • Przechodzę przez typowy cykl pracy handlowca: dodaję leada, kwalifikuję go, tworzę szansę sprzedaży, wysyłam ofertę, ustawiam follow-up, zamykam deal i patrzę, jak to wszystko wygląda potem w raportach. Robię to wielokrotnie, na różne sposoby, także celowo „po łebkach” – bo tak właśnie pracuje spora część zespołów handlowych i dobry CRM powinien to wytrzymać.
  • Dodaję do konta drugiego i trzeciego użytkownika, żeby sprawdzić uprawnienia i pracę zespołową. Tu często wychodzą ograniczenia, o których cennik milczy: na przykład to, że sensowny podział widoczności danych między handlowcami jest dostępny dopiero w planie Enterprise.
  • Osobny rozdział to integracje. Sprawdzam połączenia z narzędziami, których faktycznie używają firmy w Polsce: fakturownie, wFirma, systemy e-commerce, Gmail i Outlook, kalendarze, popularne narzędzia mailingowe. Nie ograniczam się do informacji, że integracja „istnieje” – konfiguruję ją i patrzę, co się synchronizuje, w którą stronę, jak często i co się dzieje, gdy dane po obu stronach się różnią. Z mojego doświadczenia to właśnie na integracjach wykłada się najwięcej wdrożeń.
  • No i cenniki. W każdej recenzji rozpisuję aktualne plany wraz z tym, co faktycznie zawierają – ze szczególnym uwzględnieniem dopłat, limitów i funkcji ukrytych w wyższych pakietach. Producenci bywają w tej kwestii kreatywni: potrafią tak skonstruować ofertę, że o potrzebnej funkcji dowiadujesz się dopiero po miesiącu używania. Wyłapywanie takich rzeczy uważam za jedną z ważniejszych części mojej roboty.

Co mówią inni użytkownicy

Moje testy to jedna perspektywa – perspektywa osoby, która zna CRM-y, ale nie pracuje na danym systemie od trzech lat z zespołem dziesięciu handlowców. Dlatego przed napisaniem recenzji przekopuję się też przez opinie w Google, na forach branżowych, w grupach na Facebooku i na portalach z recenzjami oprogramowania.

Nie przepisuję ich bezkrytycznie. Szukam powtarzających się wątków: jeśli pięć niezależnych osób narzeka na to samo, to prawdopodobnie realny problem, a nie jednostkowy pech. Pojedyncze skrajne opinie (zarówno zachwyty, jak i hejt) traktuję ostrożnie, bo często piszą je osoby, które używały systemu tydzień albo mają z producentem konflikt niezwiązany z samym narzędziem. W recenzji zaznaczam, które wnioski pochodzą z moich testów, a które z opinii innych użytkowników.

Jak powstaje ocena

Najważniejsza część każdej recenzji to odpowiedź na pytanie, dla kogo dany system ma sens, a kto powinien szukać dalej. CRM świetny dla agencji marketingowej może być kiepskim wyborem dla hurtowni, więc zamiast ogólnego werdyktu „dobry/zły” staram się pisać wprost: sprawdzi się, jeśli pracujesz tak i tak, a odpadnie, jeśli potrzebujesz tego i tego.

Oceniając system, porównuję go z bezpośrednią konkurencją w jego klasie i cenie – nie zestawiam prostego CRM-a za 70 zł miesięcznie z kombajnem klasy enterprise. Ważę funkcje, łatwość wdrożenia, jakość integracji, cennik i to, co wyszło z opinii użytkowników. Nie ma tu wzoru matematycznego i nie będę udawał, że jest; to moja ocena po kilku tygodniach pracy z narzędziem, a jej pełne uzasadnienie zawsze znajdziesz w treści recenzji.

Piszę też o słabościach – nawet w recenzjach systemów, które generalnie oceniam wysoko. Jeśli aplikacja mobilna jest niedopracowana, wsparcie odpowiada po trzech dniach albo edytor automatyzacji wymaga cierpliwości świętego, znajdziesz to w recenzji. Tekst, który zawiera same pochwały, nie pomaga w decyzji, więc szkoda na niego Twojego czasu i mojego.

Aktualizacje

CRM-y zmieniają się szybko, a recenzja sprzed dwóch lat potrafi wprowadzać w błąd. Dlatego przy każdym tekście znajdziesz datę ostatniej aktualizacji. Do opisanych systemów wracam – przy większych zmianach w cenniku lub funkcjach poprawiam recenzję, a jeśli system zmienił się na tyle, że stara ocena przestała obowiązywać, testuję go od nowa. Jeśli zauważysz, że coś w recenzji jest już nieaktualne, napisz do mnie. Traktuję takie maile jak przysługę, nie jak czepianie się.

Kwestia pieniędzy

Część linków na stronie to linki afiliacyjne. Gdy klikniesz i kupisz subskrypcję, dostaję prowizję – Ty płacisz tyle samo. Z tego utrzymuje się serwis. Afiliacja nie wpływa na treść recenzji i jest to łatwe do zweryfikowania: na blogu znajdziesz krytyczne teksty o systemach, z którymi mam program partnerski, i pozytywne o takich, z którymi nie mam żadnej umowy. Nie przyjmuję też płatności za recenzje ani nie daję producentom tekstów do autoryzacji przed publikacją.

Producent dowiaduje się o recenzji wtedy, kiedy Ty – po publikacji.

Czego ta metodologia nie obejmuje

Dla jasności: nie testuję każdego systemu w każdej konfiguracji.

Nie sprawdzam wdrożeń typu enterprise z dedykowanym opiekunem i customizacją za kilkadziesiąt tysięcy złotych, bo to inna liga i inne kryteria wyboru. Nie prowadzę też długoterminowych testów obciążeniowych – jeśli piszę o wydajności, to na podstawie pracy na kilkuset rekordach, nie kilkuset tysiącach.

Jeżeli Twoja firma działa w warunkach, których moje testy nie odwzorowują, potraktuj recenzje jako punkt wyjścia, a nie ostateczną odpowiedź. A jeśli masz doświadczenia sprzeczne z moimi – napisz na szymon@znajdzcrm.pl. Możliwe, że coś przeoczyłem, i wolę to wiedzieć.

Więcej o mnie przeczytasz tutaj.